"Wszystko znów otwarte" - Einstürzende Neubauten, "Alles Wieder Offen"
Tytuł bardzo adekwatny, bo właśnie otwieram kramik z powrotem po długiej przerwie, wymuszonej rozmaitymi zawirowaniami po długim pobycie w szpitalu i...kolejnym pobytem :/ Znowu spędziłem święta w szpitalnym łóżku, już trzecie. Powoli się zaczynam przyzwyczajać. Jednym z nielicznych plusów takiej sytuacji jest dużo czasu na kontemplowanie muzyki.
Cóż my tu mamy? Najnowszy album "mistrzów hałasu i ciszy" od pewnego czasu okupuje mój empetrójnik i z każdym przesłuchaniem podoba mi się coraz bardziej. Słychać że panowie Bargeld & Spółka konsekwentnie podążają drogą obraną już dawno, gdzieś w okolicach "Ende Neu", powoli odrzucając niezorganizowany hałas na rzecz bardziej stonowanych kompozycji, pulsujących wewnętrzną energią. W tej chwili zaklasyfikowanie gatunkowe tej muzyki jest praktycznie niemożliwe - większość odruchowo na Hasło "Einstürzende Neubauten" rzuca odzew "industrial". Dwadzieścia lat temu - owszem, ale od kilku lat płyty EN mają z industrialem tyle wspólnego co ostatni album Ulvera z black metalem. Mimo to słychać tu podskórny niepokój, głównie za sprawą bardzo charakterystycznej sekcji i własnoręcznie skonstruowanych instrumentów oraz przeszkadzajek. A kiedy Blixa śpiewa swoim ciepłym głosem "Nagorny Karabach" to z niejakim zdziwieniem odkrywam, że zupełnie obca mi teutońska mowa nadaje się nie tylko do "tanz metalu". Ogólnie jest chyba jeszcze spokojniej niż na poprzednich płytach, wręcz balladowo, co nie znaczy że brakuje mocniejszych momentów. Poza wspomnianą już charakterystyczną, dudniącą sekcją mamy inne dźwięki: jakieś metaliczne brzęki, syki, klaskanie, coś dzwoni, coś się przewraca - czyli "firmowy" repertuar środków. Najlepiej chyba słychać to w "Let's Do It A Dada" - moim drugim ulubionym utworze z tej płyty, obok przywołanej wyżej kojącej ballady "Nagorny Karabach". Właśnie te dwa utwory najlepiej oddają obecną kondycję zespołu. Pomiędzy wyciszoną, aczkolwiek niełatwą liryką, a "wyższą formą hałasu" - gdzie z gąszczu niby przypadkowych dźwięków wyłania się rytm i melodia.
"Alles Wieder Offen" powoli chyba staje się moją ulubioną płytą EN. Do tej pory to było "Ende Neu" - tam podział kompozycji na "hałas" i "ballady" był wyraźniejszy, tutaj wszystko rozmywa się i stapia, zgiełk jest liryczny, a liryka niepokojąca i mroczna, do tego wszystko wymieszane w idealnych proporcjach. Mocno polecam!
P.S. no i nie zapomnijcie, że 20.04 panowie z Einstürzende Neubauten osobiście zawitają do warszawskiej Stodoły. Byłem tam cztery lata temu i zapewniam: warto!
Napisane 26 marca, 2008 przez loge